Co tak naprawdę dzieje się w mózgu dziecka
Zmysły dostarczają dziecku ogromnej ilości informacji w każdej sekundzie: obraz, dźwięki, zapachy, dotyk ubrania na skórze, ale też sygnały, o których rzadko myślimy na co dzień. Mam tu na myśli układ przedsionkowy, odpowiedzialny za równowagę i orientację głowy w przestrzeni, oraz propriocepcję, czyli czucie głębokie płynące z mięśni i stawów, dzięki któremu wiemy, gdzie znajdują się nasze ręce i nogi, nie patrząc na nie. Zdolność mózgu do porządkowania tego wszystkiego i nadawania temu sensu to właśnie proces, który obserwuję na co dzień w mojej praktyce.
Kiedy ten proces przebiega sprawnie, dziecko reaguje na otoczenie adekwatnie: potrafi usiedzieć przy stoliku, złapać piłkę, ubrać się bez płaczu, a w przedszkolu odnaleźć się w grupie. Gdy któryś z układów działa inaczej, codzienne sytuacje stają się dla malucha trudniejsze, niż wygląda to z zewnątrz.
Jak to widać w codziennym zachowaniu
Rodzice zwykle nie przychodzą do mnie z gotową diagnozą, tylko z konkretnymi obserwacjami. Najczęściej opisują sytuacje, które powtarzają się mimo upływu czasu i nie mijają „same z siebie”. Zwracam uwagę zwłaszcza na takie sygnały:
- dziecko unika określonych faktur - metki, szwy w skarpetkach, piasek czy klej na dłoniach wywołują wyraźny dyskomfort (nadwrażliwość dotykowa);
- reaguje płaczem lub złością na głośne, nakładające się dźwięki, zasłania uszy w sklepie czy na placu zabaw;
- ciągle jest w ruchu, kręci się, wspina, huśta - albo przeciwnie, boi się huśtawki, zjeżdżalni i odrywania stóp od podłoża (praca układu przedsionkowego);
- często się przewraca, wpada na przedmioty, mocno przytula i napiera całym ciałem, jakby szukało dodatkowego docisku (potrzeby proprioceptywne);
- ma trudność z opanowaniem nowych ruchów, na przykład jazdy na rowerze, zapinania guzików czy trzymania kredki.
Pojedynczy taki objaw sam w sobie nie oznacza jeszcze problemu - dzieci bywają po prostu różne. Niepokoić powinna dopiero powtarzalność, nasilenie i to, że dane zachowanie zaczyna dziecku utrudniać funkcjonowanie. Warto dodać, że część sygnałów widać w sposobie poruszania się. Pisałam o tym osobno, między innymi o tym, dlaczego dziecko chodzi na palcach oraz o tym, czy sztywny chód u dziecka jest powodem do niepokoju.
Dlaczego przetwarzanie zmysłów rzutuje na tak wiele obszarów
Sprawne przetwarzanie bodźców to fundament, na którym budują się kolejne umiejętności. Dziecko, które pewnie czuje własne ciało i nie musi całej uwagi poświęcać na „utrzymanie się w pionie”, ma zasoby, żeby skupić się na zabawie, słuchaniu i nauce. Dlatego trudności sensoryczne rzadko dotyczą tylko ruchu - odbijają się też na koncentracji, planowaniu działania, a bardzo często na emocjach.
W mojej praktyce wielokrotnie widziałam, jak dziecko określane jako „niegrzeczne” czy „rozdrażnione” w rzeczywistości było po prostu przeciążone bodźcami, z którymi jego układ nerwowy nie nadążał. Kiedy maluch zaczyna lepiej odbierać i porządkować to, co do niego dociera, zwykle rośnie jego poczucie bezpieczeństwa i sprawczości. To z kolei przekłada się na spokojniejsze reakcje, śmielsze kontakty z rówieśnikami i większą gotowość do próbowania nowych rzeczy.
Na co zwrócić uwagę w domu i kiedy warto się zgłosić
Zanim zdecydujecie się na konsultację, warto przez jakiś czas spokojnie poobserwować dziecko w naturalnych sytuacjach: przy ubieraniu, jedzeniu, na placu zabaw, podczas zabawy w grupie. Pomocne bywa zapisanie, kiedy najczęściej pojawiają się trudne reakcje i co je poprzedza. Takie notatki są dla mnie później cenną wskazówką.
Pełną, wystandaryzowaną diagnozę integracji sensorycznej przeprowadza się zwykle od 4. roku życia, bo dopiero wtedy dziecko jest w stanie wykonać zadania testowe w wiarygodny sposób. U młodszych maluchów opieramy się na obserwacji i działaniach z zakresu wczesnej interwencji, które również potrafią wiele zmienić. Nie warto zwlekać w nieskończoność „aż samo minie” - im wcześniej rozumiemy, co dzieje się z dzieckiem, tym łagodniej możemy je wspierać.
Prowadzę gabinet w Olsztynie i jeśli opisane tu zachowania brzmią znajomo, serdecznie zapraszam na konsultację - wspólnie przyjrzymy się temu, co dokładnie dzieje się z Waszym dzieckiem, i zastanowimy się nad dalszymi krokami. Jeśli zastanawiacie się, gdzie w Olsztynie skorzystać z terapii SI, chętnie odpowiem na pytania i rozwieję wątpliwości. Terapia nie jest „cudownym lekiem” i nie obiecuję gotowych gwarancji, ale dobrze dobrane wsparcie realnie ułatwia dziecku codzienne funkcjonowanie.


Dodaj komentarz