Dziecko, które częściej niż rówieśnicy potyka się o własne nogi, wpada na framugi albo „z niczego” ląduje na podłodze, budzi zrozumiały niepokój rodziców. W mojej praktyce takie sytuacje pojawiają się bardzo często, zwłaszcza gdy potknięcia nie zdarzają się od czasu do czasu, ale stają się codziennym tłem zabawy i poruszania się po domu. Prowadzę gabinet integracji sensorycznej w Olsztynie i chcę Cię uspokoić: niezgrabność ruchowa u małego dziecka nie zawsze oznacza coś poważnego, ale warto ją rozumieć, a nie ignorować.
Dlaczego dziecko traci równowagę i się przewraca
Za poczucie równowagi i orientację ciała w przestrzeni odpowiadają przede wszystkim dwa układy zmysłowe, o których rzadko myślimy na co dzień. Pierwszy to układ przedsionkowy, mieszczący się w uchu wewnętrznym - to on informuje mózg o tym, gdzie znajduje się głowa, czy się pochylamy, przyspieszamy i w którą stronę działa grawitacja. Drugi to układ proprioceptywny, czyli czucie głębokie płynące z mięśni i stawów, dzięki któremu dziecko „wie”, gdzie ma stopy, nawet nie patrząc na nie.
Kiedy te układy przetwarzają informacje mniej sprawnie, mózg dostaje niepełny lub spóźniony obraz sytuacji. Dziecko musi wtedy bardziej kontrolować ruch wzrokiem, szybciej się męczy, a przy każdej zmianie podłoża czy tempa łatwo traci stabilność. Stąd biorą się potknięcia na równym chodniku, trudność ze staniem na jednej nodze, obijanie się o meble albo ostrożne, „sztywne” poruszanie się. Bywa też odwrotnie - dziecko jest w ciągłym ruchu, bo dopiero mocne bodźce ruchowe pozwalają mu poczuć własne ciało.
Na co zwrócić uwagę w codziennych sytuacjach
Zanim rodzic zdecyduje się na konsultację, warto przez kilka dni spokojnie poobserwować dziecko. Zwróć uwagę, czy powtarzają się takie zachowania:
- częste potknięcia i upadki także na płaskiej, znanej powierzchni,
- trudność z utrzymaniem równowagi - stanie na jednej nodze, chodzenie po krawężniku, jazda na rowerku biegowym,
- niechęć do huśtawek, karuzeli i zjeżdżalni albo przeciwnie - nienasycona potrzeba kręcenia się i skakania,
- obijanie się o przedmioty i innych ludzi, jakby dziecko nie doceniało odległości,
- szybkie męczenie się, „rozlewanie się” na krześle, podpieranie głowy przy stole,
- niezgrabność przy ubieraniu, jedzeniu sztućcami czy rysowaniu.
Pojedynczy objaw jeszcze o niczym nie przesądza - dzieci rozwijają się w różnym tempie. Niepokoić powinno raczej ich nagromadzenie oraz to, że trudności utrzymują się mimo dorastania i utrudniają dziecku zabawę, samodzielność albo odbierają mu pewność siebie.
Jak wygląda diagnoza i kiedy warto się zgłosić
Pełną, wystandaryzowaną diagnozę integracji sensorycznej przeprowadza się zwykle od 4. roku życia, ponieważ opiera się ona między innymi na próbach i testach wymagających współpracy dziecka. Nie oznacza to jednak, że u młodszych dzieci trzeba czekać z założonymi rękami - u dwu- i trzylatków opieram się na wywiadzie z rodzicami oraz obserwacji swobodnej zabawy, a działania mają wtedy charakter wczesnej interwencji. Więcej o tym, jak wspieramy najmłodszych, piszę w artykule o skuteczności terapii SI u dzieci w wieku 2-3 lat.
Samo spotkanie diagnostyczne zaczynam od rozmowy o przebiegu ciąży, rozwoju ruchowym i codziennych trudnościach, a potem zapraszam dziecko do zabawy zadaniowej - obserwuję, jak reaguje na ruch, jak planuje sekwencje ruchowe, jak radzi sobie z równowagą i koordynacją. To dla dziecka forma zabawy, a dla mnie źródło konkretnych informacji o tym, który układ zmysłowy potrzebuje wsparcia. Diagnoza integracji sensorycznej nie jest etykietą ani wyrokiem - to punkt wyjścia do zaplanowania terapii dopasowanej do konkretnego dziecka.
Co daje wczesne rozpoznanie
Im wcześniej zrozumiemy, skąd biorą się upadki i niezgrabność, tym łatwiej dobrać ćwiczenia, które w naturalny, przyjemny dla dziecka sposób „dostrajają” pracę zmysłów. Nie obiecuję cudów ani gwarancji - rozwój to proces - ale dobrze poprowadzona terapia potrafi realnie poprawić stabilność, koordynację i płynność ruchu, a przy okazji odbudować u dziecka odwagę do próbowania nowych rzeczy. Warto pamiętać, że trudności motoryczne często idą w parze z napięciem emocjonalnym; o tym wątku piszę osobno w tekście o tym, jak terapia SI pomaga przy lęku separacyjnym.
Jeśli rozważasz konsultację, dobrze jest wybrać osobę, z którą i Ty, i dziecko poczujecie się swobodnie - kilka wskazówek zebrałam w artykule o tym, jak wybrać dobrego terapeutę SI w Olsztynie. A jeśli opisane tu zachowania brzmią znajomo, zapraszam do mojego gabinetu w Olsztynie na spokojną rozmowę i diagnozę - wspólnie przyjrzymy się temu, co dzieje się z Twoim dzieckiem, i zastanowimy, jak najlepiej mu pomóc.


Dodaj komentarz