Autorka: Anna Serwińska
Diagnosta i terapeutka integracji sensorycznej, gabinet Sensorini w Olsztynie
Opublikowano 12 grudnia 2025 · zaktualizowano 27 lipca 2026
Zespół Phelan-McDermid (zwany też delecją 22q13 lub zaburzeniem genu SHANK3) to rzadka przyczyna opóźnienia rozwoju, której często towarzyszą cechy ze spektrum autyzmu. Rodzice pytają mnie wprost: czy integracja sensoryczna jest dla mojego dziecka odpowiednia? Moja odpowiedź jest ostrożna i szczera. Tak, SI może być cennym wsparciem - ale nie leczy zespołu Phelan-McDermid, nie cofa jego przyczyny genetycznej i nie zastąpi opieki neurologa, logopedy czy fizjoterapeuty. Jej rolą jest coś innego i bardzo konkretnego: pomóc dziecku bezpieczniej odbierać świat zmysłami i wygodniej funkcjonować w codzienności.
Phelan-McDermid - dlaczego profil sensoryczny bywa nietypowy
To, co odróżnia ten zespół od wielu innych diagnoz, to charakterystyczny wzorzec sensoryczny. Oczywiście każde dziecko jest inne, ale w mojej pracy wyraźnie powtarza się kilka rzeczy:
- obniżone napięcie mięśniowe i słaba stabilizacja - dziecko męczy się szybko, ma niepewną postawę,
- opóźniona lub nieobecna mowa oraz cechy autystyczne,
- silne poszukiwanie bodźców - wkładanie przedmiotów do buzi, żucie, gryzienie, potrzeba mocnego ruchu i dotyku,
- obniżona reakcja na ból i temperaturę - dziecko może nie okazywać skaleczenia czy uderzenia tak, jak byśmy się spodziewali,
- trudności ze snem i regulacją, które nasilają rozdrażnienie w ciągu dnia.
Zwłaszcza ten ostatni, „przytępiony” odbiór bólu jest ważny i wymaga czujności opiekunów - piszę o nim osobno w artykule o tym, jak pomagać dzieciom z zaburzeniami percepcji bólu w chorobach genetycznych. Dla terapeuty oznacza to, że nie mogę polegać wyłącznie na tym, czy dziecko sygnalizuje dyskomfort - muszę uważnie dawkować bodźce i obserwować całe ciało.
Czego SI w tym zespole nie zrobi - i co realnie potrafi
Chcę być tu bardzo uczciwa. Integracja sensoryczna nie „odblokuje” mowy sama z siebie, nie usunie cech autystycznych i nie naprawi genu SHANK3. Nie obiecuję rodzicom przełomu. To, co realnie stawiam sobie za cel, jest przyziemne, ale ważne dla jakości życia dziecka i rodziny:
- większy komfort dotykowy i słuchowy w codziennych sytuacjach - mycie, ubieranie, jedzenie,
- bezpieczne kanalizowanie potrzeby mocnych bodźców, tak by dziecko nie szukało ich w sposób ryzykowny,
- wsparcie napięcia i stabilizacji, żeby ruch był pewniejszy,
- lepsza regulacja - mniej przeciążenia, spokojniejsze przejścia między aktywnościami.
Silne poszukiwanie wrażeń i gryzienie przedmiotów to nie „niegrzeczność”, lecz sposób, w jaki układ nerwowy próbuje się doregulować. W terapii zamiast to blokować, oferuję bezpieczne alternatywy zaspokajające tę samą potrzebę - podobnie jak opisuję przy pracy nad ograniczaniem meltdownów u dzieci w spektrum.
Jak wygląda praca i dlaczego tło genetyczne zmienia podejście
Napięcie mięśniowe jest u dzieci z Phelan-McDermid tak częste, że praca nad stabilizacją i czuciem głębokim to zwykle fundament terapii - o tym, jak to robimy, piszę w tekście o tym, jak terapia SI wspiera dzieci z obniżonym napięciem mięśniowym. Warto też rozumieć, że przyczyna trudności sensorycznych leży tu w genetyce, a nie w klasycznym zaburzeniu przetwarzania - to zmienia cele i tempo pracy, co tłumaczę szerzej w artykule o tym, dlaczego dzieci z wadami genetycznymi mają trudności sensoryczne.
W praktyce oznacza to, że każdą sesję dopasowuję do możliwości dziecka i prowadzę ją w ścisłej współpracy z zespołem - neurologiem, logopedą, fizjoterapeutą. U dzieci niewerbalnych szczególnie ważna jest obserwacja mowy ciała i drobnych sygnałów, bo to one zastępują słowa. Rodzice są tu niezastąpieni: znają swojego malucha najlepiej i wspólnie ustalamy proste rzeczy do domu.
Bezpieczeństwo i codzienne wsparcie w domu
Ze względu na obniżoną reakcję na ból i temperaturę u dzieci z Phelan-McDermid szczególnie ważna jest czujność opiekunów. Kilka rzeczy powtarzam rodzicom niemal na każdej wizycie:
- regularnie sprawdzaj skórę, dłonie i stopy dziecka, bo może ono nie sygnalizować otarć, oparzeń czy urazów,
- zwracaj uwagę na temperaturę wody i otoczenia - brak protestu nie znaczy, że jest bezpiecznie,
- zaspokajaj potrzebę żucia i gryzienia bezpiecznymi gryzakami lub przekąskami o wyrazistej fakturze, zamiast tylko zabraniać,
- wpleć w dzień „porcje” mocnego ruchu i docisku - to często wycisza bardziej niż proszenie dziecka, by się uspokoiło,
- zadbaj o przewidywalny rytuał przed snem, bo trudności ze snem nasilają rozdrażnienie w ciągu dnia.
To proste dostosowania, ale u dzieci z tym zespołem realnie zwiększają bezpieczeństwo i komfort - a przy okazji zmniejszają liczbę sytuacji, w których dziecko się przeciąża.
Od czego zacząć
Klasyczną diagnozę SI przeprowadza się zwykle od około 4. roku życia, ale u młodszych dzieci z tak złożoną diagnozą wcześniej wprowadzamy dostosowaną, ostrożną stymulację - w porozumieniu z lekarzem prowadzącym. Dobrym pierwszym krokiem jest spokojna diagnoza sensoryczna w Olsztynie, podczas której nie oczekuję od dziecka „wyników”, tylko obserwuję jego reakcje, mocne strony i granice. Na tej podstawie ocenię, czy i w jakiej formie SI będzie dla niego wartościowa.
Zespół Phelan-McDermid to zawsze osobna, indywidualna historia. Integracja sensoryczna nie jest w niej cudownym lekiem - jest za to uważnym, dostosowanym wsparciem, które u wielu dzieci realnie poprawia komfort i uczestnictwo w codzienności. I właśnie to, a nie obietnice bez pokrycia, chcę rodzicom dać.
Artykuł ma charakter edukacyjny i nie zastępuje indywidualnej diagnozy ani konsultacji z lekarzem, psychologiem, fizjoterapeutą lub terapeutą integracji sensorycznej. Jeśli niepokoi Cię rozwój dziecka, skonsultuj się ze specjalistą.


Dodaj komentarz