Wielu rodziców przychodzi do mnie z pozornie drobnym, a jednak uporczywym niepokojem: „Moje dziecko jakby nie czuło swojego ciała”. Potyka się na płaskiej podłodze, wpada na framugi, kreśli po kartce raz ledwie widoczną kreską, a raz z taką siłą, że przedziera papier. Trudno mu usiedzieć w jednej pozie, ciągle się o coś opiera, obejmuje, przytula albo przeciwnie - unika bliskiego kontaktu. To nie jest niezdarność, z której „się wyrośnie”. Bardzo często stoi za tym sposób, w jaki mózg odbiera i porządkuje informacje płynące z ciała.
Skąd dziecko wie, gdzie ma ręce i nogi
Za poczucie własnego ciała odpowiadają przede wszystkim dwa układy zmysłowe, o których rzadko myślimy na co dzień. Pierwszy to propriocepcja - czucie głębokie, płynące z mięśni, ścięgien i stawów. To dzięki niej wiemy, w jakim ułożeniu są nasze kończyny, nawet z zamkniętymi oczami, i ile siły włożyć w podniesienie kubka albo uścisk dłoni. Drugi to układ przedsionkowy, mieszczący się w uchu wewnętrznym, który informuje o pozycji głowy, ruchu i grawitacji. Kiedy te dwa systemy współpracują sprawnie, dziecko porusza się płynnie i pewnie, bo ma w głowie dokładną „mapę” samego siebie.
Gdy przepływ tych informacji jest zaburzony, mapa staje się nieostra. Dziecko musi kontrolować wzrokiem to, co inne dzieci robią automatycznie, szybciej się męczy, a proste czynności - ubieranie, jazda na rowerze, wchodzenie po schodach - kosztują je nieproporcjonalnie dużo wysiłku. Stąd bierze się i frustracja, i unikanie aktywności ruchowych.
Codzienne sygnały, które warto obserwować
W mojej praktyce najczęściej powtarzają się dość konkretne obrazki. Zachęcam, by przyjrzeć się, czy u dziecka pojawia się kilka z nich naraz:
- często się potyka, przewraca i wpada na przedmioty, choć droga jest wolna,
- nie dozuje siły - za mocno ściska, popycha rówieśników „w zabawie”, łamie kredki,
- szuka mocnych wrażeń: zderza się z meblami, wchodzi pod koce, lubi być ciasno owinięte,
- ma trudność z nauką jazdy na rowerze czy hulajnodze i z czynnościami wymagającymi koordynacji,
- siada w pozycji „W”, podpiera głowę, zsuwa się z krzesła, sprawia wrażenie „rozlanego”,
- reaguje niepokojem lub złością, gdy ktoś je dotknie nieoczekiwanie.
Pojedynczy objaw to jeszcze nie powód do niepokoju - dzieci rozwijają się w różnym tempie. Sygnałem, że warto się przyjrzeć bliżej, jest ich powtarzalność i to, że utrudniają dziecku codzienne życie, naukę albo relacje z innymi.
Kiedy warto pomyśleć o diagnozie
Rzetelną diagnozę integracji sensorycznej przeprowadza się zwykle od 4. roku życia, kiedy dziecko rozumie już proste polecenia i potrafi współpracować w trakcie prób. U młodszych dzieci pracujemy raczej na obserwacji i wczesnej stymulacji, wspierając rozwój, zanim trudności się utrwalą. Nie ma potrzeby czekać, aż „problem sam się rozwiąże” - im wcześniej rozumiemy, jak dziecko odbiera świat, tym łatwiej dobrać dla niego odpowiednie wsparcie.
Warto wiedzieć, że trudności z czuciem ciała często idą w parze z innymi wyzwaniami rozwojowymi czy neurologicznymi. Terapia SI bywa cennym elementem szerszego wsparcia - pisałam o tym między innymi w kontekście tików przewlekłych i zespołu Tourette’a oraz pracy z dziećmi o specjalnych potrzebach.
Jak wygląda spotkanie w gabinecie
Prowadzę gabinet Sensorini w Olsztynie i staram się, by diagnoza była dla dziecka po prostu dobrą zabawą, a nie egzaminem. Zaczynamy od rozmowy z rodzicem o przebiegu ciąży, rozwoju i codziennych obserwacjach. Potem następuje obserwacja kliniczna i wystandaryzowane próby: dziecko pokonuje tory przeszkód, huśta się, balansuje, manipuluje przedmiotami. Uważnie patrzę, jak reaguje jego układ przedsionkowy i proprioceptywny, jak radzi sobie z równowagą, napięciem mięśniowym i planowaniem ruchu.
Efektem nie jest sama „etykieta”, lecz zrozumienie, dlaczego dziecko zachowuje się tak, a nie inaczej, oraz konkretny plan pracy i wskazówki do domu. Diagnoza integracji sensorycznej pomaga też odróżnić trudności o podłożu sensorycznym od tych, które wynikają z innych przyczyn. Jeśli rozpoznają Państwo swoje dziecko w powyższych opisach, zapraszam na konsultację - wspólnie przyjrzymy się temu, jak czuje ono swoje ciało, i zastanowimy się, jak mu w tym pomóc.

Dodaj komentarz