Diagnoza i terapia integracji sensorycznej w Olsztynie

Diagnoza SI w Olsztynie - jak przygotować dziecko

Diagnoza SI w Olsztynie - jak przygotować dziecko
Anna Serwińska - terapeutka integracji sensorycznej w Olsztynie

Autorka: Anna Serwińska

Diagnosta i terapeutka integracji sensorycznej, gabinet Sensorini w Olsztynie

Opublikowano 30 lipca 2026

Termin zarezerwowany, decyzja zapadła i wtedy przychodzi pytanie, które słyszę najczęściej: „dobrze, ale co ja mam teraz zrobić?”. Ten tekst jest dokładnie o tym: co się wydarzy krok po kroku, co warto sobie przypomnieć, co spakować i jak powiedzieć o wizycie czterolatkowi, a jak ośmiolatkowi. W mojej praktyce w Olsztynie widzę, że rodzic, który wie, jak wygląda badanie, jest spokojniejszy, a dziecko czyta ten spokój szybciej niż nasze słowa.

Krok 1. Kwestionariusz sensomotoryczny, który wypełniasz w domu

Diagnoza zaczyna się przed pierwszym spotkaniem. Przesyłam kwestionariusz sensomotoryczny wypełniany online. Zajmuje około 15 minut i jest to zadanie dla rodzica, nie dla dziecka - nie trzeba go z dzieckiem omawiać ani pytać, czy „przeszkadza mu metka”.

Wypełniajcie go wieczorem, na spokojnie. Jeśli dwoje rodziców widzi te same sytuacje inaczej, zapiszcie obie wersje w polu na uwagi - zdanie „tata uważa, że syn dobrze znosi hałas, ja widzę, że po godzinie w galerii ma napad płaczu” mówi mi więcej niż odhaczona kratka. Nie ma tu odpowiedzi dobrych i złych, nikt rodzica nie ocenia.

Krok 2. Wywiad z rodzicem, czyli pierwsza część wizyty

Spotkanie zaczynamy od rozmowy z rodzicem. Staram się, żeby dziecko jej nie słuchało. Mówimy o trudnych rzeczach: że bije, że nie zasypia, że w przedszkolu przyszła kolejna uwaga. Nie chcę, żeby dziecko słuchało, jak dorośli wyliczają, co jest z nim nie tak - to zostaje w głowie na długo. Chcę też, żebyście mogli mówić szczerze o własnym zmęczeniu - przy dziecku nikt tego nie zrobi.

Przed wywiadem warto odświeżyć sobie kilka rzeczy, bo pytam o nie zawsze:

  • przebieg ciąży - powikłania, leżenie, choroby, przyjmowane leki;
  • poród - termin, sposób rozwiązania, punktacja Apgar, masa urodzeniowa, ewentualny pobyt na patologii noworodka;
  • okres niemowlęcy - karmienie, sen, czy dziecko lubiło być noszone i przytulane;
  • kamienie milowe - kiedy siadało, czy pełzało i raczkowało (i jak długo), kiedy zaczęło chodzić, kiedy pojawiły się pierwsze słowa i zdania;
  • moment startu trudności - czy problem był „od zawsze”, czy pojawił się po żłobku, narodzinach rodzeństwa, chorobie, przeprowadzce;
  • przebyte choroby, urazy głowy, zapalenia uszu, hospitalizacje.

Najprościej wypisać to punktami w telefonie. Nikt nie oczekuje dat co do dnia; „chodziła koło trzynastego miesiąca, raczkowała krótko” w zupełności wystarczy.

Krok 3. Badanie dziecka, czyli dla niego zwyczajna zabawa

Druga część wizyty należy już do dziecka. Korzystam z Testów Południowo-Kalifornijskich, prób obserwacji klinicznej i obserwacji dziecka w działaniu. Brzmi poważnie, ale z perspektywy dziecka wygląda to tak: chodzi po linii, staje na jednej nodze, huśta się, kręci na obrotówce, rysuje palcem po ręce z zamkniętymi oczami, rzuca i łapie. Dla siedmiolatka to zestaw zadań ruchowych, dla czterolatka zabawa z panią. Nikt tu nikogo nie kłuje ani nie odpytuje.

To, co dla dziecka jest zabawą, dla mnie jest pomiarem. Patrzę na jakość ruchu, napięcie mięśniowe, reakcje równoważne, planowanie ruchu i na to, jak dziecko radzi sobie z zadaniem, które nie wychodzi. Więcej o przebiegu badania opisałam na stronie diagnozy sensorycznej w Olsztynie.

Czy rodzic jest obecny? Zwykle tak, zwłaszcza u młodszych dzieci. Ustalamy tylko jedno: siedzicie z boku i nie podpowiadacie. Wiem, jak trudno powstrzymać się od „przecież umiesz, pokaż pani”, ale jeśli dziecko czegoś nie wykonuje, to jest informacja, po którą przyszliśmy. Starsze dzieci bywają swobodniejsze, gdy rodzic czeka w poczekalni. O komforcie dziecka w tym dniu pisałam we wpisie o diagnozie SI bez stresu dla dziecka.

Co spakować na diagnozę

  • wygodny strój - dres, legginsy, koszulka. Nic, co krępuje ruch, żadnych odświętnych sukienek i sztywnych jeansów;
  • skarpetki antypoślizgowe lub na zmianę - część prób wykonujemy boso albo w skarpetkach na macie;
  • książeczkę zdrowia dziecka - są tam dane z porodu i bilanse, które oszczędzą nam zgadywania;
  • wcześniejsze opinie i wyniki od psychologa, logopedy, neurologa, fizjoterapeuty, okulisty, opinię z poradni psychologiczno-pedagogicznej, badania słuchu i wzroku. Przynieście wszystko, nawet sprzed trzech lat i nawet takie, które według was „nic nie wniosą”;
  • wodę i małą przekąskę, notes na to, co ustalimy na koniec, oraz okulary, jeśli dziecko ma je zalecone.

Jak wytłumaczyć dziecku, po co jedziecie

Zasada jest jedna: mówimy prawdę, krótko i bez dramatyzmu. Niespodzianka pod drzwiami gabinetu to najprostszy sposób na to, żeby dziecko się zaparło.

Czterolatkowi wystarczy: „Pojedziemy do pani Ani. Ona ma dużą salę z huśtawkami, drabinkami i piłkami. Będziecie się bawić i robić różne zadania - chodzić po linii, huśtać się, rzucać woreczkiem. Ja będę siedzieć obok. To potrwa tyle, co bajka wieczorem.”

Ośmiolatkowi można powiedzieć więcej: „Pamiętasz, jak mówiłeś, że pisanie cię męczy i że na WF-ie trudno ci złapać piłkę? Pojedziemy do pani, która sprawdza, dlaczego tak jest. Zrobicie razem ćwiczenia ruchowe. To nie jest sprawdzian, nie ma ocen i nie da się tego oblać. Chodzi o to, żeby dowiedzieć się, w czym ci pomóc.”

Zdanie o braku ocen jest kluczowe u dzieci szkolnych - wiele z nich ma za sobą doświadczenie bycia „tym, który nie umie” i przyjeżdża spięte.

Czego lepiej nie robić przed badaniem

Nie trenujcie prób. Zdarza się, że rodzic przez tydzień ćwiczy z dzieckiem stanie na jednej nodze. To działa przeciwko wam: diagnoza nie jest konkursem, tylko pomiarem, na podstawie którego układam plan pracy. Zawyżony wynik oznacza gorzej dobraną terapię.

Nie straszcie wizytą. „Zobaczysz, pani ci pokaże” zamienia gabinet w karę. Jeśli padło w złości, warto to odkręcić.

Nie obiecujcie nagrody za dobry wynik. „Jak ładnie zrobisz wszystko, kupimy klocki” to komunikat, że można zawieść. Lody po wizycie są świetne - ale za to, że dziecko przyjechało, nie za wynik.

Pilnujcie pory dnia. Umawiajcie się na godzinę, o której dziecko funkcjonuje najlepiej. U młodszych to zwykle przedpołudnie, po śniadaniu i przed drzemką, albo wyraźnie po drzemce - byle nie w jej trakcie. Dziecko wyrwane ze snu albo przywiezione po całym dniu w przedszkolu pokaże mi zmęczenie, a nie możliwości.

Nie przyjeżdżajcie z chorym dzieckiem. Gorączka, katar zatykający nos, dzień po zapaleniu ucha - to zmienia napięcie mięśniowe, równowagę i tolerancję bodźców. Wtedy dzwonimy i przekładamy termin. To żaden problem.

Co dzieje się po badaniu

Zaraz po zakończeniu prób mówię na gorąco, co zobaczyłam. To jeszcze nie pełny wynik, bo testy wymagają przeliczenia, ale odpowiedź na pytanie „czy to jest to, czego się obawiałam”, dostajecie od razu.

Właściwym zamknięciem jest pisemna opinia z wynikami i zaleceniami. Przygotowuję ją do 14 dni od badania i omawiamy osobiście albo telefonicznie, bo sam dokument niewiele daje. Jej zawartość rozpisałam we wpisie o tym, co dostaje rodzic po badaniu, a o tym, jak przekłada się ona na codzienność dziecka, w tekście co daje diagnoza integracji sensorycznej. Jeśli diagnozę robicie pod kątem zerówki lub pierwszej klasy, warto zaplanować ją tak, by zalecenia trafiły do placówki przed wrześniem - o tym terminarzu napisałam przy okazji diagnozy przed rokiem szkolnym 2026/2027.

Jeśli przyjeżdżacie spoza Olsztyna

Gabinet mieści się w centrum miasta, przy ulicy Partyzantów 31, lokal numer 5. Wejście jest z domofonem, proszę zadzwonić pod numer lokalu. Parking jest tu w strefie płatnej, więc jadąc autem doliczcie kilka minut na znalezienie miejsca i opłatę. Od dworca Olsztyn Główny idzie się tu około 10 minut pieszo.

Rada z doświadczenia: przy dalszym dojeździe zaplanujcie kwadrans zapasu i krótki spacer przed wejściem. Dziecko, które wysiada z fotelika po czterdziestu minutach jazdy, potrzebuje się najpierw rozprostować, a to potrafi zmienić początek badania. O dojazdach z gmin powiatu olsztyńskiego przygotowuję osobny tekst.

Najczęstsze pytania

Czy dziecko musi być na pierwszym spotkaniu?

Nie i proszę, żeby go nie przyprowadzać. To wywiad z rodzicem, w trakcie którego mówimy o rzeczach, których dziecko nie powinno o sobie słuchać.

Od jakiego wieku można zrobić pełną diagnozę SI?

Pełną diagnozę z użyciem testów prowadzę u dzieci od 4. roku życia. U młodszych proponuję konsultację i obserwację rozwoju sensomotorycznego - także kończy się konkretnymi zaleceniami, tylko opiera się na obserwacji, a nie na testach.

Co, jeśli dziecko odmówi współpracy?

Zdarza się i nie jest to katastrofa. Sposób, w jaki dziecko odmawia albo unika zadań, sam w sobie jest informacją diagnostyczną. Jeśli trzeba, dzielimy badanie na dwa krótsze spotkania. Nikogo nie zmuszam do żadnej próby.

Umówiłam wizytę, ale wciąż mam wątpliwości, czy to potrzebne

To normalne. Jeśli chcecie jeszcze raz przyjrzeć się sygnałom, które was zaniepokoiły, pomogą teksty o tym, kiedy udać się z dzieckiem do specjalisty oraz kiedy nie czekać z diagnozą sensoryczną. Diagnoza niczego nie przesądza z góry - równie dobrym wynikiem jest informacja, że rozwój sensomotoryczny przebiega prawidłowo.

Artykuł ma charakter edukacyjny i nie zastępuje indywidualnej diagnozy ani konsultacji z lekarzem, psychologiem, fizjoterapeutą lub terapeutą integracji sensorycznej. Jeśli niepokoi Cię rozwój dziecka, skonsultuj się ze specjalistą.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *